Jeśli kiedykolwiek marzyłeś o tym, by nagrać swoje epickie skoki na snowboardzie, szaleńczy rajd na rowerze po błotnym szlaku lub po prostu… spacer z psem w slow motion, to zapewne słyszałeś o kamerze GoPro. Przez lata kamery tej marki rozgościły się w plecakach, kaskach i samochodach wszystkich fanów adrenaliny (i vlogerów). Jednym z najbardziej kultowych modeli był GoPro Hero 4 – urządzenie, które zrewolucjonizowało sposób, w jaki dokumentujemy przygody. Choć od jego premiery minęło już trochę czasu, nadal ma swoich wiernych fanów. Czy warto jeszcze w 2024 roku zaprzątać sobie nim głowę? Zanurzmy się w specyfikacje, recenzje i… porównania, oczywiście! 🙂

GoPro Hero 4 – co znajdziemy pod maską?

GoPro Hero 4 występuje w dwóch wariantach: Silver i Black. To trochę jak wybór między sportowym hatchbackiem a wyścigowym bolidem – oba są szybkie, ale jeden ma większe parcie na wydajność. Wersja Silver była pierwszą GoPro z wbudowanym ekranem dotykowym (hurra, nie trzeba już zgadywać, co się nagrywa!), natomiast Black oferuje wybitne osiągi w zakresie nagrywania – 4K przy 30 klatkach na sekundę.

Kamera posiada 12-megapikselowy sensor, super-szerokokątny obiektyw i szereg fantastycznych trybów: Timelapse, Burst Mode, SuperView, opcję nagrywania w nocy (Night Lapse) i wiele więcej. Trzyma się też dzielnie w trudnych warunkach: po zamknięciu w obudowie jest wodoodporna nawet do 40 metrów. Można ją więc zabrać i na narty, i na wakacje na Malediwy – kamera lepiej przygotowana do podróży niż większość z nas.

Co mówią internauci, czyli recenzje rodem z dżungli YouTube

Recenzje użytkowników Hero 4 są jak opinie o schabowym babci – w większości pełne zachwytu, choć zdarzają się wyjątki. Użytkownicy szczególnie chwalą jakość nagrań, prostotę obsługi i trwałość urządzenia. Hero 4 była przez długi czas uznawana za najlepszy stosunek jakości do ceny w swojej klasie. Jednak – jak to w życiu bywa – nie jest idealna.

Jedną z częściej zgłaszanych bolączek jest krótka żywotność baterii (zwłaszcza przy nagrywaniu w 4K – coś za coś), brak stabilizacji obrazu oraz… nieintuicyjny interfejs menu. Ale umówmy się, jak na kamerę z 2014 roku, i tak radzi sobie dzielnie. Recenzenci często porównują ją do nieco starszych modeli smartfonów – może nie błyszczy nowością, ale ciągle robi robotę.

Porównanie z nowszymi modelami – czyli czy Hero 4 ma się czego bać?

Od czasu Hero 4 minęło już sporo wiosen (i premier). Mamy dziś na rynku m.in. GoPro Hero 10 Black czy Hero 11 – modele, które oferują znacznie więcej: 5.3K przy 60 kl/s, zaawansowaną stabilizację HyperSmooth, GPS, Wi-Fi i nawet wbudowaną, lepszą odporność na warunki pogodowe bez potrzeby używania specjalnych obudów.

Nowe modele są jak Iron Man w wersji Mark LX – błyszczą gadżetami i wydajnością. Ale… one kosztują. GoPro Hero 4 zaś wciąż można kupić za ułamek tej ceny (szczególnie używaną), a dla początkujących filmowców czy sportowych hobbystów to nadal bardzo apetyczna opcja. Poza tym – czy naprawdę każdy potrzebuje 5.3K? Jeśli Twojego filmu i tak nikt nie obejrzy w wyższej rozdzielczości niż Full HD, to może nie warto przepłacać.

Kiedy warto (jeszcze) sięgnąć po Hero 4?

GoPro Hero 4 to w 2024 roku kamerka dla tych, którzy:

  • dopiero zaczynają przygodę z action camami i nie chcą zrujnować budżetu,
  • szukają solidnego sprzętu na rower, deskę czy na wyprawy bez martwienia się o zniszczenie drogiego gadżetu,
  • potrzebują czegoś klasycznego, co „po prostu działa”, bez miliona ustawień,
  • czują nostalgię za czasami, gdy Youtube miał mniej niż miliard filmów dziennie 😉

Chociaż technologia poszła naprzód, to Hero 4 wciąż trzyma fason – niczym dobrze skrojony, nieco sprany, ale wciąż modny dżins.

Na koniec: GoPro Hero 4 to nadal wartościowy gracz na rynku kamerek sportowych – szczególnie jeśli nie potrzebujesz najnowszych fajerwerków, ale chcesz niezawodnego towarzysza swoich przygód. Gdyby kamera mogła mówić, pewnie powiedziałaby: Jestem już klasykiem – nie muszę się napinać. I miałaby rację.

Zobacz też:https://meskiblog.pl/kamera-gopro-hero-4-parametry-cena-i-opinie/