Czy można połączyć miłość do słodkiego z próbą ograniczenia kalorii? Otóż tak! Jeśli myślisz, że zdrowe jedzenie i czekolada nie mają ze sobą nic wspólnego, to czas przewrócić tę słodką rzeczywistość do góry nogami. Niskokaloryczne słodycze sklepowe to dziś coś więcej niż suszony seler oblany stewią – to istny raj dla łasuchów, którzy liczą każde cukrzenie. Jeśli więc chcesz zjeść batonika bez poczucia winy czy schrupać ciastko bez przeglądania tabelki kalorii jak horoskopu, ten artykuł jest dla Ciebie!
Nie wszystko co słodkie musi tuczyć
Jeszcze kilka lat temu wybór w sklepach był dosyć… powiedzmy ascetyczny. Zdrowe równało się suche i pozbawione smaku, a niskokaloryczne oznaczało jedynie wodę w wersji z dodatkiem cytryny. Dzisiaj producenci prześcigają się w tworzeniu produktów, które smakują jak grzech, ale nie mają go w sobie tyle, ile wskazywałby na to ich zapach i konsystencja. Wystarczy jeden rzut oka na półki działu fit przekąski, by poczuć się jak w cukierni bez kartek na sumieniu.
Fit batony – batoniki z klasą (i błonnikiem)
Niskokaloryczne słodycze sklepowe bardzo często przybierają formę batonów proteinowych i energetycznych. Ale spokojnie, nie trzeba być kulturystą, żeby jeść białkowe batony z orzechami i czekoladą. Ba, nie trzeba nawet wiedzieć, co to jest biceps. Fit batoniki potrafią mieć nawet mniej niż 100 kalorii, a ich skład zawiera naturalne słodziki, błonnik i… chwila uwagi: kakaową polewę! Marka takich batonów jak Barebells, Olimp czy Foods by Ann śmiało konkuruje ze Snickersem, ale bez tych wszystkich szatańskich tłuszczy utwardzonych i syropów glukozowych.
Żelki, które żują sumienie
Kto by pomyślał, że żelki mogą być fit? Ano mogą – wystarczy, że zostaną stworzone na bazie naturalnych barwników i słodzików takich jak erytrytol czy stewia. Żelki od Nick’s lub Fruittella Vegan to doskonały przykład na to, jak zaspokoić ochotę na coś żebrowanego bez przymusu dodatkowego biegu na orbitreku. A jak wiadomo – każdy bieg to odległość, która dzieli nas od bezkarnego deseru.
Słodko i chrupiąco – herbatniki, wafle i inne pokusy
Nie, niskokaloryczne słodycze sklepowe to nie tylko miękkie przekąski. Miłośnicy rzeczy chrupiących też znajdą coś dla siebie. Wafle ryżowe z czekoladą, herbatniki z pełnych zbóż czy nawet kruche ciastka z dodatkiem nasion chia i siemienia lnianego potrafią zawalczyć o nasze podniebienie. Produkty takich marek jak Kupiec, Sante czy Dobra Kaloria wpisują się w definicję: słodycz, która syci, zamiast tyć.
Czekolada… bo życie bez niej nie ma sensu
Nie samym batonem człowiek żyje – czasem musi po prostu sięgnąć po tabliczkę czekolady. Na szczęście dla miłośników klasycznych rozwiązań, istnieją wersje czekolady bez cukru, z dodatkiem błonnika lub nawet białka. Zotter, Torras lub Rebel Chocolate to marki, które oferują nie tylko obłędny smak, ale i przystępną kaloryczność. Przy 30–40 kcal na kostkę, już dwie wystarczą, by zaspokoić wewnętrznego łasucha i nie rozbić dziennego bilansu kalorycznego niczym tort na weselu.
Niskokaloryczne słodycze sklepowe to nie moda – to styl życia z nutą kakao i nikłą ilością wyrzutów sumienia. Można je z powodzeniem wpleść w codzienną dietę, nie rezygnując ani z przyjemności, ani z postanowień żywieniowych. Wybierając gotowe słodkości fit, warto czytać etykiety i unikać produktów z ukrytym cukrem – nawet jeśli ten próbuje ukryć się pod pseudonimem syrop z agawy. A jeśli nadal masz wątpliwości, czy warto dać im szansę – po prostu spróbuj i pozwól, by Twoje kubki smakowe oceniły to same.
Zobacz też:https://www.swiat-kobiet.pl/niskokaloryczne-slodycze-sklepowe-ranking-zdrowych-przekasek/