Jeśli miałeś plakat z Lamborghini na ścianie jako dziecko, to prawdopodobnie byłeś zaintrygowany agresywnym wyglądem i donośnym rykiem silnika. Ale jeśli w Twojej kolekcji znalazł się też obrazek Porsche 959 – gratulacje. Byłeś (lub jesteś) fanem motoryzacyjnej finezji i technicznej awangardy. Bo choć Porsche 959 z pozoru wygląda jak lekko nadmuchane 911, to w rzeczywistości jest to supersamochodowy ninja, który wcisnął się w lata 80. z rozwiązaniami z przyszłości. Czas więc zanurzyć się w historię, dane techniczne i nieco absurdalne ceny tego inżynierskiego arcydzieła.
Kiedy przyszłość spotkała się z rzeczywistością – historia Porsche 959
Debiutujący w 1985 roku Porsche 959 był czymś więcej niż tylko kolejnym numerkiem w serii. To był niemiecki manifest technologicznej dominacji. Samochód opracowany pierwotnie z myślą o Grupie B – tej samej, w której śmigały potwory od Audi i Lancia. 959 miał być maszyną gotową na piach Dakaru i asfalt Le Mans. Ostatecznie homologacyjne realia i śmierć Grupy B sprawiły, że 959 został gwiazdą ulic – ale jaką! Tylko 337 egzemplarzy trafiło do klientów, przy czym każdy z nich był konstrukcyjnym cudem i modowym trendsetterem na czterech kołach.
Supersamochód-terminator – dane techniczne, które przerażają i zachwycają
W sercu tego inżynieryjnego monstrum tkwił 2.85-litrowy, sześciocylindrowy bokser wspomagany przez dwie turbosprężarki KKK. Efekt? 450 KM i prędkość maksymalna przekraczająca 315 km/h, co w latach 80. było jak twierdzenie, że pralka potrafi prać i tańczyć salsę jednocześnie. Do setki 959 rozpędzało się w mniej niż 4 sekundy, co czyniło je jednym z najszybszych produkcyjnych aut epoki.
Ale to nie wszystko. Porsche 959 było jednym z pierwszych samochodów z adaptacyjnym napędem na cztery koła i systemem kontroli trakcji, co dziś jest standardem, ale wtedy? Czysta magia z przyszłości! Do tego ultralekka karoseria z materiałów kompozytowych i aktywne zawieszenie. Nawet komputer pokładowy w 959 potrafił więcej niż niektóre dzisiejsze tablety w samochodach segmentu budżetowego.
Czy Porsche 959 można dziś kupić za „rozsądne” pieniądze?
Spoiler alert: nie. Jeśli masz pod kanapą jakieś 1,5 do 2 milionów dolarów spakowane w walizeczce, możesz pomyśleć o zakupie jednego z egzemplarzy. Ceny Porsche 959 w 2023 roku osiągają zawrotne kwoty na aukcjach – wszystko zależy od stanu, historii serwisowej i tego, czy Steve Jobs przypadkiem nie pił w nim kawy.
Najbardziej pożądanym wariantem jest Porsche 959 S (Sport), który pozbawiony zbędnych „luksusów” jak radio czy klimatyzacja, był jeszcze szybszy i lżejszy. Takich wersji powstało tylko 29 sztuk, więc możesz sobie wyobrazić, jak bardzo kolekcjonerzy ślinią się na ich widok. Co ciekawe, 959 nie było najbardziej dochodowym projektem Porsche – firma sprzedawała te cacka z potężną stratą, ale hej – wizerunek marki uratowany, szacunek świata zdobyty.
Jak 959 wpłynęło na późniejsze modele?
Gdyby nie Porsche 959, świat mógłby nigdy nie doświadczyć takich technologii w modelach produkcyjnych jak napęd na cztery koła w 911 Turbo, zintegrowane systemy zarządzania podwoziem czy nawet rozwój hybrydowego 918 Spyder. 959 był zwiastunem nowej ery – taką motoryzacyjną wersją jedzenia sushi w latach 80. – totalnie egzotyczne, trochę niezrozumiałe, ale każdy chciał spróbować.
Nazwa modelu do dziś budzi respekt. Porsche 959 często gości na zlotach i pokazach, gdzie przyciąga oko zarówno petrolheadów, jak i zwykłych gapiów, próbujących zrozumieć, jakim cudem auto ponad czterdzieści lat temu wyglądało i jeździło jak wehikuł czasu.
Choć Porsche 959 to już klasyk z metryką i niemałym brzuchem pełnym wspomnień, nadal wzbudza emocje równie silne co w dniu premiery. To samochód, który nie tylko udowodnił, jak wiele można osiągnąć za pomocą inżynierii precyzyjnej niczym zegarek szwajcarski, ale także przetarł szlak dla przyszłości motoryzacji. Jeśli więc masz szansę zobaczyć go na żywo – zatrzymaj się, wstrzymaj oddech i pomyśl: to nie jest tylko Porsche. To jest Porsche 959 – legenda, która ciągle żyje.